Białobrzeski plan na mieszkania i … mieszkańcy
Rada Miasta i Gminy Białobrzegi przyjęła jeszcze jedną ciekawą uchwałę na posiedzeniu w lutym 2026 r. – uchwałę o gospodarowaniu mieszkaniowym zasobem gminy na lata 2026-2030. Brzmi technicznie? Może. Ale dotyczy 72 lokali komunalnych i mieszkańców, którzy czekają na dach nad głową lub żyją w budynkach pamiętających II wojnę światową.
Co w tym programie pozytywnego?
Planowana jest wymiana ogrzewania węglowego na ekologiczne.
Dwa budynki przy ul. Łąkowej w Suchej wreszcie mają dostać kanalizację i jak rozumiemy szalety przestaną istnieć.
A TERAZ CZĘŚĆ, KTÓRA POWINNA DAĆ DO MYŚLENIA…
Miasto nie planuje zwiększenia zasobu komunalnego. W uchwale mamy jasno „Nie zaplanowano również pozyskiwania nowych lokali mieszkalnych.” Czy to jest ta strategia rozwoju i zachęcania do osiedlania się nowych mieszkańców?
Największe i najdroższe remonty zaplanowano na rok 2030. Czyli już po najbliższych wyborach samorządowych.
Mowa o termomodernizacji ul. Krakowskiej 15 (budynek z 1926 roku!) za 70 000 zł i Krakowskiej 21 (1928 rok) za 60 000 zł. Razem 130 000 zł co przekracza roczne przychody gminy z czynszów za lokale komunalne.
Czy stuletnie budynki naprawdę muszą czekać kolejne 4 lata? Mamy przecież fantastyczny i rekordowy (ponad 100 mln zł) budżet miasta. Program nie daje odpowiedzi na to pytanie.
Matematyka, która nie wychodzi.
W 2030 roku gmina planuje wydać na zasób mieszkaniowy 246 600 zł. Przychody z czynszów? Około 113 000 zł. Skąd reszta? Program wspomina o dotacjach, kredytach i funduszach UE – ale bez żadnych konkretów.
Innymi słowy: ktoś będzie musiał znaleźć brakujące pieniądze i ten ktoś to prawdopodobnie już następny burmistrz.
Gdzie są Radni?
Dlaczego najcięższe zadania przypadają akurat na rok po wyborach? Kto i kiedy złoży wnioski o dofinansowanie zewnętrzne? Ile osób czeka dziś w kolejce na mieszkanie komunalne? Dlaczego nie budujemy mieszkań?
To są pytania, które każdy mieszkaniec ma prawo zadać swoim radnym.