Nowy dworzec autobusowy w Białobrzegach – czy na pewno dla mieszkańców?
26.02.2026 roku na Sesji Rady Miasta i Gminy przegłosowano uchwałę która wydaje się, że przeszła bez echa. Radni bez dyskusji podczas sesji postanowili oddać nowo wybudowany budynek dworca autobusowego w dzierżawę prywatnemu podmiotowi na 10 lat.
Brzmi niewinnie? Zastanówmy się chwilę.
Budynek powstał za publiczne pieniądze – czyli nasze wspólne środki. Jak możemy przeczytać w uchwale i w jej lakonicznym uzasadnieniu „wydzierżawienie obiektu przyczyni się do zapewnienia podróżnym korzystającym z transportu autobusowego podstawowych usług”.
W dotychczasowej komunikacji nie informowano mieszkańców o planach dzierżawy całego budynku, a tak należy czytać obecną uchwałę – jest nawet mapka z zaznaczonym całym budynkiem i fragmentem działki na ogródek restauracyjny. Link w komentarzu.
Jeszcze w 2025 kiedy ruszała budowa urząd pisał o dworcu tak: „W jego skład wejdzie poczekalnia z zapleczem sanitarnym, niewielka kawiarnia (…)”, w planach był także punkt kasowy.
Dlaczego o kwestie funkcjonalne dworca nie pytano w formie konsultacji?
Dlaczego w uchwale zapisany jest cały budynek, a nie tylko część restauracyjna?
Prawie 200 metrów kwadratowych nowej przestrzeni, która mogłaby służyć mieszkańcom i przyjezdnym w naprawdę ciekawy sposób.
Na przykład jako:
– mini muzeum (izba pamięci) o którą wielu mieszkańców od lat apeluje
– punkt informacji turystycznej (Pilica, okolice, przecież jest co pokazać)
– mini galeria wystawowa
– przestrzeń dla lokalnych inicjatyw
Zamiast tego obiekt trafi do dzierżawcy, którego naturalnym celem będzie zarabianie. Przez 10 lat nie zmienimy tej decyzji.
Pytania, które warto zadać radnym:
– Czy znają treść dokumentacji przetargowej?
– Jaki będzie czynsz – adekwatny do wartości inwestycji?
– Jakie standardy obsługi pasażerów będą wymagane od dzierżawcy?
– Czy źródła finansowania budowy dopuszczają komercyjną dzierżawę?
Samorząd ma prawo wydzierżawiać gminne nieruchomości – to jest legalne. Ale legalne nie zawsze znaczy optymalne dla mieszkańców. Budynek musi się utrzymać, ale czy to jedyne rozwiązanie?