Przemyślenia odc. 2
250, 350, 400, a nawet i 500 złotych jednorazowej nagrody – takie kwoty widzieliśmy w zestawieniach wypłat w jednostkach publicznych podlegających pod gminę Białobrzegi. Wiecie już na jakich stanowiskach je otrzymywano.
Miasto z rekordowym budżetem (ponad 100 mln zł), ale dziś nie o nagrodach, dziś o jego zapleczu.
Przemyślenia.
Woźne, sprzątaczki, pracownicy gospodarczy – ludzie, których praca sprawia, że jest czysto w miejscach publicznych. Niewidzialni. Bo taka praca się „opatrzyła”. Pracują na tym co mają. A mają to co im dano.
Przykład? Podawaliśmy już wiele. Kolejny? Hala sportowa przy szkole podstawowej – bez maszyny do mycia posadzek. Wiadro, mop, plecy, nadwyrężone stawy i setki dni w roku z powtarzającymi się czynnościami. Dwa budynki szkoły podstawowej setki metrów kwadratowych powierzchni.
Czy można usprawnić taką pracę?
Maszyna do mycia podłóg to zero zdjęć i zero aplauzu. A jednak – realna poprawa jakości pracy człowieka i realna ochrona majątku publicznego.
Ile jest jeszcze takich przyziemnych, prostych spraw do rozwiązania jedną decyzją o których nie wiecie?
Mały eksperyment myślowy.
Wyobraźcie sobie samorządowca, któremu zabieracie laptop i telefon. „Masz tu, długopis i kartkę. Da się przecież pracować.”
Da się. Tylko po co w taki sposób, skoro są lepsze narzędzia?
Mało? Wyobraźcie sobie stadion i koszenie trawy ręcznie nie do pomyślenia.
Radni miasta Białobrzegi głosują nad budżetem – nad każdą jego częścią. Również nad wydatkami bieżącymi jednostek. Maszyna czyszcząca to kilka – kilkanaście tysięcy złotych i jedna decyzja na sesji.
Kiedy ostatnio któryś z nich zapytał, czego potrzebują ludzie którzy sprzątają i utrzymują ich inwestycje?
Chociaż nie muszą pytać – podobno są blisko ludzi, więc znają ich potrzeby.